W czwartek 19 marca, krakowski klub Kwadrat wypełnił się po brzegi publicznością, która przyszła na koncert Michelle Gurevich – artystki od lat cieszącej się w Polsce wyjątkową popularnością.
Michelle Gurevich, kanadyjska artystka o rosyjskich korzeniach zwana królową melancholii, pojawiła się w Polsce po trzyletniej przerwie by dać dwa koncerty przed naszą publicznością. Ostatni jak dotąd album w dorobku artystki – „It Was the Moment” wydany w 2024 roku – jest być może jej najbardziej wrażliwym i ekspresyjnym dziełem, napisanym w okresie żałoby i psychicznego braku stabilności. W utworach z tej płyty słychać całą paletę brzmień charakterystycznych dla Michelle, od mrocznego lynchowskiego realizmu, przez elegancki humor, aż po bycie królową epickiego melodramatu.
Krakowski koncert rozpoczął się w półmroku, a Michelle Gurevich pojawiła się na scenie w swoim klasycznym, minimalistycznym stylu. Pierwsze dźwięki natychmiast wprowadziły publiczność w intymny, nieco filmowy nastrój. Jej niski, hipnotyzujący głos od początku brzmiał pewnie i bardzo wyraźnie, a oszczędne aranżacje – oparte na instrumentach perkusyjnych i gitarze – idealnie podkreślały emocjonalny ciężar utworów.
W setliście nie zabrakło zarówno starszych, dobrze znanych kompozycji, jak i materiału z ze wspomnianej ostatniej płyty. Sama Gurevich kilkukrotnie zwracała się do publiczności, w swoim charakterystycznym stylu – z oszczędnym, ironicznym humorem i dystansem – podkreślając, że polska publiczność od lat należy do jej ulubionych.
Koncerty Gurevich pozbawione są spektakularnej scenografii czy efektów specjalnych – ich siłą są emocje, teksty i atmosfera, którą Michelle potrafi stworzyć jak mało kto. To był wieczór dla tych, którzy w muzyce szukają emocji, historii i nastroju – i z pewnością jeden z tych koncertów, które zostają w głowie na długo po wyjściu z klubu.
Organizatorem koncertów Michelle Gurevich w Polsce była agencja Fource.
Tekst i zdjęcia: Ada Kopeć-Pawlikowska




















