Mimo, że pytania w stylu „czy jest na sali lekarz?” padają częściej w anegdotach niż w rzeczywistości, to i tak jesteśmy w stanie wyobrazić sobie takie sytuacje. Co jednak gdy z powodu niedyspozycji muzyka podczas koncertu, nagle ruszają poszukiwania… pianisty mogącego go zastąpić na scenie? Do takiej właśnie sytuacji doszło niedawno w Sydney podczas koncertu, podczas którego prezentowana była muzyka z filmu „La La Land”…
Pod koniec maja ruszyła w Australii kolejna seria wydarzeń pod nazwą „La La Land In Concert”, podczas których projekcji filmu z Emmą Stone i Ryanem Goslingiem w rolach głównych towarzyszy wykonywana na żywo ścieżka dźwiękowa. Co więcej, orkiestrą dyryguje podczas nich twórca tej muzyki – Justin Hurwitz, który otrzymał za nią Oscara, Złoty Glob i dwie nagrody GRAMMY oraz kilka innych wyróżnień. W sobotę 30 maja odbył się pierwszy z koncertów w sali ICC Darling Harbour w Sydney i wszystko było dobrze do przerwy kończącej pierwszą część wydarzenia. Gdy przedłużyła się ona do czterdziestu minut publiczność zaczęła się niepokoić, ale nikt nie wiedział co się wydarzyło. Nagle na pustą scenę wyszedł kompozytor i dyrygent Justin Hurwitz po czym zapytał:
Czy jest może na sali ktoś, kto świetnie czyta a vista?
Jak się okazało, w trakcie koncertu rozchorował się pianista, a żaden z pozostałych muzyków nie był w stanie go zastąpić. W tak krótkim czasie nie udało się też ściągnąć zastępstwa z zewnątrz. Kompozytor postanowił zatem zaryzykować i poszukać go wśród publiczności… Na jego szczęście na sali znalazł się ochotnik, który podjął się tej poważnej i wymagającej misji. Owym bohaterem, który zgłosił się zaskakując pewnie także samego siebie, okazał się 21-letni Sterling Nasa – student politologii i studiów międzynarodowych na University of Sydney. Zadowolony z rozwoju sytuacji, ale nadal zdenerwowany Hurwitz zaczął go dopytywać, czy na pewno potrafi czytać a vista i jest w stanie grać w nieznanych sobie wcześniej metrum. Słysząc zapewnienie nieco się uspokoił, ale nadal nie wiedział co z tego będzie. Także Sterling nie był pewien swej decyzji, ale trudno już było się wycofać. Obaj zorientowali się też, że czeka ich m.in. fragment z piosenką „Start A Fire” zawierającą solo syntezatorowe wykonywane w filmie przez Goslinga na nietypowej klawiaturze ROLI Seaboard… Hurwitz wspomina to tak:
To solo syntezatorowe jest naprawdę techniczne i pomyślałem, że nawet bardzo dobry zawodowiec czytający a vista prawdopodobnie nie da rady go wykonać. Kiedy to się zaczęło, pomyślałem: „O nie, jak on da radę z tym solo?”
Jak łatwo zgadnąć, równie zaniepokojony stojącym przed nim wyzwaniem był także Nasa:
Zobaczyłem to na partyturze i pomyślałem: „nie wiem, czy dam radę to przeczytać a vista za jednym podejściem”?
Postanowił zatem zrobić coś, co robi od czasu do czasu większość muzyków podczas występu – improwizować:
Pozwoliłem sobie na odrobinę swobody twórczej i zdecydowałem się improwizować, co jak myślę okazało się dobrym wyborem.
Justin Hurwitz tak skomentował postawę bohaterskiego ochotnika:
To, że był w stanie zagrać naprawdę fajne solo we właściwej tonacji i skali, w locie bez żadnej próby było czymś niesamowitym.
O tym jak to wyglądało możecie przekonać się oglądając poniższe materiały wideo:

