Trzech znanych brytyjskich muzyków kojarzonych z synth-popem i elektroniką, postanowiło kilka lat temu powołać do życia wspólny projekt pod nazwą Doublespeak i nagrać razem nowe wersje piosenek pochodzących z repertuaru różnych artystów, stawiając w swych aranżacjach na syntezatory. Współpraca ta zaowocowała albumem zatytułowanym po prostu „Doublespeak”, który ukazał się w piątek nakładem London Records.
Pod szyldem Doublespeak siły połączyli Vince Clarke, Neil Arthur oraz Benge (Benjamin David Edwards). Pierwszy z nich to jedna z legend synth-popu – muzyk i kompozytor, który w przeszłości współtworzył takie zespoły jak Depeche Mode, Yazoo, The Assembly i Erasure, a do tego nagrywał solowe albumy i współpracował z innymi artystami. Drugi z tej trójki znany jest głównie jako wokalista grupy Blancmange, a trzeci to muzyk i producent tworzący muzykę elektroniczną. Wspólnie wzięli na warsztat utwory artystów pochodzących częściowo z „nieco innej bajki”. Utwory disco-popowej grupy ABBA, popowego duetu The Carpenters, folkowo-bluegrassowego Johna Hartforda, glam rockowego Davida Essexa czy post-punkowych grup Young Marble Giants i The Sound znalazły się tu obok numerów takich artystów jak Fad Gadget, The Magnetic Fields czy Thomas Leer & Robert Rental. W ten sposób powstała płyta stanowiąca połączenie post-punkowych kawałków, niedocenionych perełek i klasyków popu, wzbogacone o pełen emocji wokal oraz śmiałe aranżacje i błyskotliwą analogową elektronikę.
Vince Clarke tak wypowiedział się na temat piosenek, których covery trafiły na album Doublespeak:
O niektórych spośród tych utworów wiedziałem tak mało, że były dla mnie jak dema. Wydawały mi się genialnymi, nowymi utworami, za które chcesz się zabrać. Ludzie nagrywali covery moich piosenek i szczerze mówiąc, nie ma lepszego hołdu. Właśnie to chcieliśmy tu zrobić.
Projekt ten powstawał na przestrzeniu siedmiu lat, a opowiadając o tworzeniu „Doublespeak” Neil Arthur stwierdził:
Tym, co naprawdę wyróżniało się dla nas w tej podróży, był fakt, jak dobre są te piosenki. Dopiero kiedy tworzysz własną wersję, uświadamiasz sobie, jak niesamowite są te utwory.
Wspominając pracę nad albumem i swoje odczucia z nią związane, Benge przyznał co było dla niego najważniejsze:
Dla mnie była to ekscytacja słuchania tych świetnych piosenek zresyntetyzowanych w studiu w nowych formach. To był wielki zaszczyt być częścią tego.
Co ciekawe, nagrywając album „Doublespeak”, Vince, Neil i Benge ani razu nie znaleźli się wszyscy trzej jednocześnie w jednym pomieszczeniu…
zdjęcie główne: fot. London Records

