W tym roku mija dokładnie 30 lat od premiery rewolucyjnego krążka nieodżałowanego Grzegorza Ciechowskiego „ojDADAna”, w którym autor odważnie połączył elektronikę z polską muzyką ludową. Z okazji tego jubileuszu grupa muzyków wzięła na warsztat ów legendarny materiał, ubierając w autorskie aranżacje i nadając utworom nowy kształt. W środę 25 lutego zawitali oni do Nowohuckiego Centrum Kultury by zaprezentować go w ramach cyklu „Muzyczna Wędrówka Szlakami Polskich Karpat”.
Muzykom, którzy pojawili się w Krakowie przewodził basista i multiinstrumentalista Grzegorz Kowalski, znany z występów z Kwiatem Jabłoni, odpowiadający za całość brzmienia. Do współpracy zaprosił kolegę z sekcji, Marcina Ścierańskiego, co w czasie krakowskiego koncertu zapewniło publiczności miłą niespodziankę. Na scenie pojawił się mianowicie Ścierański Senior, czyli pan Krzysztof – wybitny basista, który brał udział w nagraniach tego materiału przed trzema dekadami. Przedstawiając skład wypadałoby zacząć od trzech wokalistek i instrumentalistek, które brzmieniem głosów, skrzypiec i wiolonczeli nadawały całości niepowtarzalny charakter – kontuzjowana Dorota Błaszczyńska-Mogilska tego wieczoru nie mogła grać na skrzypcach, więc zadowoliła się obsługiwanym jedną ręką „klawiszem”, a jej partie skrzypiec zostały odtworzone z komputera, na który dzień wcześniej nagrała je jej siostra – imponująca szybkość działania i skuteczność. Towarzyszyły jej skrzypaczka Wiola Jakubiec i wiolonczelistka Agata Jonczak. Gitary w dłoniach dzierżył pięknie na nich grając Darek Bafeltowski, a w głębi sceny swoje stanowiska zajęli śpiewający i grający na klawiszach Michał Wódz oraz znany szerokiej publiczności głównie z zespołu Brathanki wirtuoz fletu poprzecznego i multiinstrumentalista Stefan Błaszczyński. Do zespołu w wybranych piosenkach dołączyli również tego wieczoru Sławek Przybył, pomysłodawca całego wydarzenia Sławek Przybył oraz Miuosh.
Był to koncert wielkiej urody – pięknie wykonany, uroczo poprowadzony i znakomicie przyjęty przez niemalże komplet publiczności. Zespół nie ograniczył się do repertuaru skomponowanego przez genialnego Ciechowskiego. Tego wieczoru zabrzmiały też choćby autorskie rzeczy Miuosha, ale przede wszystkim mariaż folku z nowoczesnością w ubranych w nowe szaty piosenkach sprzed 30 lat powodował szybsze bicie serca u słuchaczy. Była i „Polka galopka”, „Żona męża bije”, „Jako tako bym śpiewała” czy „Gawęda o skrzypku i diable”, a na koniec przyjęty owacjami na stojąco nieśmiertelny przebój „Piejo kury piejo”. W moim odczuciu w aranżach znakomicie wyważono proporcje między oryginałem, folkowością, a brzmieniem, jakiego oczekuje dzisiejszy słuchacz. Śpiew tercetu wokalistek pięknie nadawał całości bliski memu sercu i uszom karpacki klimat, z kolei Miuosh i Przybył zadowolili gusty zwolenników hip-hopowej melodeklamacji. Całość dopełniały umiejętnie dobrane wizualizacje graficzne i świetnie zrealizowane światła. Jeśli dodamy do tego świetne brzmienie Sali koncertowej Nowohuckiego Centrum Kultury wyposażonej w znakomite nagłośnienie – otrzymujemy spektakl niemal doskonały.
Oczywiście na żywo odbiór jest najlepszy, ale koncert transmitowano w Internecie i jeśli ktoś jest ciekaw, to na youtube’owym kanale Piwnicy Św. Norberta (z którą od lat związany jest Stefan Błaszczyński) można obejrzeć i odsłuchać rejestrację tego wydarzenia. Artystom i Nowohuckiemu Centrum Kultury gratulujemy kolejnego świetnie zrealizowanego wydarzenia i zapraszamy do zapoznania się z galerią zdjęć z imprezy.
Tekst i zdjęcia: Sobiesław Pawlikowski / Ada & Sobiesław Pawlikowscy Photography















































