Chociaż przez lata działalności zespołu Genesis uwagę przyciągali przede wszystkim charyzmatyczni wokaliści – Peter Gabriel i Phil Collins – to przyglądając się twórczości brytyjskiej grupy nietrudno zauważyć, że kluczowe role w budowaniu muzycznych pejzaży i charakterystycznym brzmieniu tej formacji odgrywali dwaj muzycy, którzy jako jedyni przyczynili się do powstania wszystkich albumów zespołu i mogą pochwalić się najdłuższym stażem. Są to oczywiście klawiszowiec Tony Banks oraz gitarzysta i basista Mike Rutherford. Pierwszy z nich udzielił niedawno wywiadu gazecie Los Angeles Times, w której odniósł się m.in. do swoich umiejętności technicznych czy planów na przyszłość.
Przez kilkadziesiąt lat – od powstania zespołu w 1967 roku do zakończenia działalności artystycznej w 2022 roku (wliczając w to dwie przerwy, w których grupa pozostawała w zawieszeniu) – Tony Banks aktywnie współtworzył jeden z najbardziej znanych brytyjskich zespołów grających rock progresywny. Jako klawiszowiec Genesis walnie przyczynił się powstania każdego z 15 albumów studyjnych, a w ramach tras koncertowych zawitał z tą formacją w najróżniejsze zakątki świata. Podobnie jak inne powstałe w tym czasie artrockowe formacje, także ów zespół założony przez grupę dwudziestolatków nie stronił w pierwszym okresie działalności od wielominutowych utworów czy jeszcze dłuższych suit, a klawiszowe partie Banksa odgrywały w wielu z nich ważną rolę. We wspomnianym wywiadzie, muzyk tak odniósł się do tych czasów:
Mieliśmy szczęście, że muzyka pop nie była odgrywała jeszcze wówczas tak dużej roli. Oczywiście zespoły takie jak King Crimson próbowały już różnych rzeczy, ale wciąż istniała przestrzeń, by pójść w obszary, które nie były jeszcze zbyt eksplorowane. Można było opowiedzieć historię i poświęcić 10, 15, a nawet 25 minut na jej przekazanie. W tamtych czasach jakoś nam to uchodziło. Udawało nam się utrzymać wystarczająco dużą publiczność, by było to praktyczne. Nie sądzę, żeby ludzie dzisiaj mieli taką zdolność koncentracji. Mówi się, że okres największej kreatywności przypada prawdopodobnie na 28. rok życia.
Z czasem – wraz ze zmianami w składzie – zespół odszedł od tak długich i złożonych utworów, ale nawet w tych na pozór prostszych kompozycjach, ważną rolę odgrywały wyrafinowane progresje akordów granych przez Banksa, który na ich temat wypowiedział się tak:
Naszą najlepszą muzyką nie były nasze single, lecz te rzeczy, które szły nieco dalej. Unikałem stosowania standardowych sekwencji akordów, bo uważałem to za lenistwo. Wiele współczesnych utworów popowych bazuje na różnych wariacjach akordów C, Am, F i G. To mnie nie interesuje jako kompozytora. Zawsze próbowałem dziwnych rzeczy.
W odróżnieniu od innych klawiszowców współtworzących art rockowe zespoły w pionierskim dla tego gatunku okresie, Tony Banks nie uważał się nigdy za wirtuoza, a odnosząc się do swoich umiejętności technicznych i przełożenia tego na złożoność utworów Genesis szczerze przyznał:
Oszukiwałem, naprawdę. Nie jestem wcale świetnym muzykiem pod względem technicznym, a ponieważ zawsze pisałem swoje partie, mogłem unikać rzeczy, których nie potrafiłem zagrać. Ktoś taki jak Rick Wakeman ma o wiele lepszą technikę ode mnie, ale technika nigdy nie była dla mnie priorytetem. Chciałem zbadać, co można zrobić z fortepianem. Wszystko zależy od tego, jak się go używa, co się gra. A ja gram to, co lubię.
Poza piętnastoma albumami studyjnymi nagranymi z Genesis, dyskografia Tony’ego Banksa obejmuje też jego płyty solowe, z których pierwsza – „A Curious Feeling” ukazała się w 1979 roku. O ile na solowych krążkach wydawanych do lat 90. XX wieku stawiał na rock, później poszedł w stronę muzyki klasycznej, wydając trzy albumy wypełniona takimi właśnie kompozycjami nagranymi przez orkiestry symfoniczne. Spytany o ewentualny powrót do rocka oraz fonograficzne plany na przyszłość Tony odpowiedział:
Naprawdę nie widzę sensu w wypuszczaniu czegokolwiek. Każda moja płyta rockowa sprzedawała się o jakieś 10% mniej niż poprzednia. Jeśli mowa o „Strictly Inc.”, to mam wszystkie egzemplarze w domu. Być może posiadasz jedną, ale projekt nie do końca wypalił.
Banks został też zapytany o to czy wyobraża sobie pójście w ślady innych gwiazd muzyki progresywnej (jak chociażby Steve Hackett, który nadal niezależnie wydaje nową muzykę i ciągle koncertuje), co muzyk skomentował tak:
Świat jest o wiele trudniejszy, a ludziom już po prostu nie zależy. Jeśli Peter lub Phil chcą coś zrobić, to łatwo im, bo mają odpowiednią pozycję i są bardzo utalentowani. Ja jestem przede wszystkim kompozytorem. Tak naprawdę nie chciałem być koncertującym muzykiem. Grałem tylko dlatego, że nikt inny nie chciał grać tego, co napisaliśmy.
Zapytany o to czy widzi możliwość wydania nowego materiału czy ewentualnego powrotu Genesis powiedział:
Miałbym jedną lub dwie rzeczy, które moim zdaniem by się sprawdziły – może. Ale to wymagałoby ponownego uruchomienia całej tej maszynerii, a gdy pogoda jest ładna, spędzam czas w ogrodzie. Nie jestem już młody, choć wciąż mam muzyczne pomysły. Tylko przypadkiem nie wstrzymujcie oddechu oczekując jakiegokolwiek wspólnego przedsięwzięcia z udziałem Mike’a lub Phila…
Na koniec powiedział:
Genesis przetrwało dłużej, niż myślałem. Ale taka jest natura nagranej muzyki, zawsze gdzieś tam jest, prawda? Ludzie mogą jej posłuchać i powiedzieć: „No cóż, to jest całkiem niezłe”. I uważam, że to naprawdę fajne.
źródło: Los Angeles Times
zdjęcie główne: mat. prasowe Universal Music Polska

